facebook

Światowid

Światowid dla...

Ważne

Zajęcia - zmiany

mały kompozytor
taniec arabski

zajęcia plastyczne
Hanny Zawadzkiej-Woźniak

Zobacz szczegóły
 
Regulamin zajęć w ODT Światowid


UWAGA! Nowy regulamin!

Więcej …
 
URBANCARD Premium

20% zniżki na wybrane usługi

Więcej …
 
OK System już jest

Więcej …
 

Kalendarz Imprez

 «   Wrzesień 2022   »

PWśCPSN
   1  2  3  4
  5  6  7  8  91011
12131415161718
19202122232425
2627282930 
Julianna Willis Technology




Partnerzy

  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
Dbaj o koty dbaj o psy one czują tak jak my PDF Drukuj Email



V Festiwal Bajkopisarzy Piernikowa Chata
Zuzanna Wrabec, kl.VI SP w Kamieńcu Wrocławskim

Dawno, dawno temu, gdy na świecie zwierzęta mówiły ludzkim głosem, a psy i koty były niewolnikami człowieka, w pewnym miasteczku życie toczyło się zwyczajnie, jak na ówczesne czasy: mieszkańcy tego miasteczka w nie mniejszym stopniu, niż gdziekolwiek indziej wykorzystywali biednych podopiecznych. Psy pracowały często jako zwierzęta zaprzęgowe.

Pełniły także role tragarzy. Leniwe osobniki były przywiązywane przez ludzi do drzew, gdzie zdychały z głodu i wycieńczenia. Stare osobniki, niezdolne do pracy, były usypiane. Koty natomiast pracowały w nocy, najczęściej zajmując się sprzątaniem lub tropieniem gryzoni. Wyrywano im pazury, a słabsze osobniki po prostu topiono w pobliskim stawie. Zwierzęta bito i głodzono.

W miasteczku tym mieszkała dwunastoletnia dziewczynka o imieniu Wiktoria. Ona, podobnie jak wszyscy uważała, że psy i koty mają służyć ludziom jako siła robocza. Nieraz oglądała też egzekucje bezdomnych zwierząt i podobnie, jak pozostali mieszkańcy, nie uważała tego za coś złego. Ale nadszedł dzień, w którym Wiktoria przeżyła coś zupełnie nowego i dziwnego. Idąc polną drogą, nagle ujrzała biegnącego w jej stronę małego kotka, który zatrzymał się przy niej i zdyszany zaczął błagać, by uratowała mu życie.

Szlochał i piszczał, że nie chce być utopiony. W pierwszej chwili Wiktoria chciał oddać zwierzątko władzom, ale w momencie, gdy spojrzała na przerażonego, małego kotka poczuła ból w sercu, uczucie zarezerwowane dla ludzi. Nie rozumiała tego, co się stało. Coś się w niej zmieniło. Rozum podpowiadał, by wydać kota na śmierć, a serce by go ocalić. I tak, jak czyniła w świecie ludzi, tak też postąpiła w stosunku do zwierzęcia: poszła za głosem serca. Postanowiła uratować bezradnego kotka. Kot przeżył. Wiktoria jednak wcale nie była pewna, czy postąpiła słusznie. Z czasem zaczęła wstydzić się tego, że uratowała skazańca, a jej serce znów stało się takie jak zawsze, takie jak innych mieszkańców miasteczka: nieczułe na cierpienia bezradnych zwierząt. Ale do czasu, do następnego dziwnego dnia, w którym poczuła do zwierzęcia to samo, co czuje się do człowieka.

Gdy pewnego razu szła sobie przez las, nieopodal miasteczka, natknęła się na suczkę przywiązaną do drzewa. Zwierzę było potwornie wychudzone. Miała wrażenie, że zaraz jedna z kości psa przebije mu skórę. Na widok dziewczynki suczka powoli uniosła mordkę, która po chwili opadła  niezdarnie na ziemię. Wiktoria poczuła żal, wielki żal. Wydawało się jej jakby ktoś kroił jej serce na pół. Krzyknęła z rozpaczy. Nawet rozum nie spierał się z sercem. Uwolniła suczkę, a następnie wzięła ją na ręce i zaniosła do domu. Pomimo dużych rozmiarów psina była lekka jak piórko. Wiktoria w tajemnicy przed wszystkimi, pielęgnowała suczkę aż do czasu, gdy ta odzyskała siły. Potem wypuściła ją na wolność. Jednak po jakimś czasie serce Wiktoria znów stała się taka jak reszta mieszkańców miasteczka: jej serce skostniało na potrzeby kotów i psów. Wkrótce zapomniała o suczce, którą uratowała i o dziwnych uczuciach, których doznała.

Nadszedł dzień, który odmienił dotychczasowe życie mieszkańców miasteczka. Rano okazało się, że zwierzęta znikły, że nie ma nigdzie ani kotów, ani psów. Ludzie byli zdezorientowani. Bez tych zwierząt nie potrafili żyć. Miasto z czasem zaczynało podupadać. To jednak nie była jedyna tragedia. Najgorsze było to, że ludzie zaczęli znikać. Okazało się, że osoby, które wchodziły do pobliskiego lasu już z niego nie wychodziły, znikały bez śladu. Rodzice Wiktorii surowo zakazali córce wchodzić do lasu. Jednak pewnego dnia oni również nie wrócili do domu. Wtedy postanowiła złamać zakaz, wejść do lasu i  szukać tam rodziców.

W lesie panował półmrok Wiktoria trzęsła się ze strachu. Gdy już przeszła spory kawałek leśnej drogi postanowiła chwilę odpocząć. Wtedy zauważyła, że jest malutka. Spojrzała na otaczające ją drzewa. Były ogromne. Ona była malutka. I nagle coś wyskoczyło zza krzaków, złapało ją, potarmosiło, w końcu puściło. Spojrzała przed siebie, zobaczyła przed sobą ogromnego psa. Wtedy Wiktoria zrozumiała, że drzewa wcale się nie urosły. To ona się skurczyła, zresztą nie tylko ona. Ogromny pies porwał ją do krainy, gdzie mały człowiek służył wielkiemu kotu lub wielkiemu psu. Zobaczyła ludzi, którzy pracowali w pocie czoła przy budowie budy, zobaczyła wielkie zwierzęta poganiające małych ludzi do pracy. Uważnie się przyjrzała ogromnemu psu, który ją tu przywlókł. Był wzrostu dorosłego człowieka, który z jej perspektywy wyglądał przerażająco. Dziewczynka miała wzrost małego kundelka, czy kotka. Nie mogła nic zrobić. Była mała, bezbronna. I wtedy zrozumiała jak musiały czuć się psy i koty, gdy patrzyły na wielkiego człowieka. Tymczasem pies zaprowadził Wiktorię na plac, gdzie otoczyły ją duże zwierzęta, i zaczął licytację:
- Sto kości! Kto da za nią więcej?
Licytację wygrał pewien bogaty, obleśny kocur, a Wiktoria stała się jego niewolnicą. Musiała sprzątać mu ogromną budę i gotować pyszne potrawy. Ona sama dostawała do jedzenia suchą karmę.

Aż pewnego razu, gdy poszła po zakupy, zauważyła ją suczka, której niegdyś Wiktoria uratowała życie. Psina, która- jak się okazało- miała na imię Maja, postanowiła odwdzięczyć się dziewczynce i odkupiła ją od obleśnego kocura. Odtąd Wiktoria nie była już niczyją niewolnicą. Maja zapewniła jej godne warunki do życia, zaprzyjaźniła się z dziewczynką. Jednak, ponieważ była już bardzo stara i jej czas dobiegał końca, pewnego razu Wiktoria widząc, że jej przyjaciółka umiera zaczęła płakać i krzyczeć:
- Ja cię kocham! Kocham cię Maju! Nie umieraj, tak bardzo cię kocham!
Gdy wypowiedziała te słowa nagle zaczęła rosnąć i rosnąć...aż odzyskała swoje dawne rozmiary. Maja uśmiechnęła się i rzekła:
- Gdy pokochałaś mnie tak, jak człowieka, klątwa znikła. Teraz jesteś wolna i nikt ze zwierząt nie może uczynić z ciebie swojej własności. Odzyskałaś swoje człowieczeństwo – po tych słowach skonała. Nie zdechła, ale umarła. Wiktoria długo jeszcze płakała nad przyjaciółką, po czym przypomniała sobie małego kotka, którego niegdyś uratowała. Postanowiła go odszukać i poprosić, by pomógł jej uratować ludzi i wyzwolić ich z klątwy. Tak też uczyniła, a kotek,  który miał na imię Felix, ucieszył się, że może odwdzięczyć się Wiktorii za okazane mu kiedyś serce. Ale, aby odwrócić klątwę ludzie musieliby szczerze pokochać koty i psy, a Felix nie miał pojęcia jak przekonać ich do tego. Musiała być to ich własna decyzja. Kotek wpłynął jednak na zwierzęta, namówił inne koty i psy, by traktowali ludzi „po zwierzęcemu”, czyli dobrze.

Zwierzęta zaczęły odtąd żyć z ludźmi w zgodzie, a ludzie zaczęli się zmieniać: najpierw polubili psy i koty, a potem pokochali, bo zrozumieli, że zwierzęta czują tak samo, jak ludzie i tak samo mają potrzebę by ich kochać. Klątwa wkrótce opuściła miasteczko. Ludzie odzyskali swój normalny wzrost. Wszystko wróciło do normy. Rodziny odnalazły się. Wiktoria odzyskała swoich rodziców. A ludzie wykrzykiwali:

- Wiwat Wiktoria! Brawo Wiktoria!

Odtąd słowo „Wiktoria” oznacza zwycięstwo. Nie ma niewolnictwa. Ludzie żyją z psami i kotami jak z przyjaciółmi. Niektórzy nawet wolą przyjaźnić się z kotem, czy psem, niż z samym człowiekiem. Niestety wciąż są też i tacy, na których klątwa spoczywa, gdyż nie pokochali szczerze swoich zwierząt. My, ludzie nie umiemy rozpoznać klątwy, ale doskonale widzą ją nasi pupile, widzą kto jest duży, a kto mały.

 

Bądź na bieżąco

Zapisz się na newsletter

Zobacz koniecznie

Własnoręcznie i z polotem!

zajęcia rękodzieła artystycznego w piątek o 17.15
wejściówka 30 zł

Więcej …
 
Ze sztuką i poprzez sztukę

zapraszamy na film podsumowujący projekt

Więcej …
 
Nowe zajęcia

taniec na obcasach
zajęcia dla Pań!
zapisy i informacje 
tel: 504546926

 

 

 

 

Zaprzyjaźnione szkoły